Kupno kołków rozporowych od Fischera do betonu

Długo namawiałam rodziców do tego, by zrobili mi remont w pokoju. Remont to za duże słowo. Chciałam po prostu dodać kilka półek w pokoju, bo mam mnóstwo książek, a nie mam gdzie ich składać. Niestety moi rodzice niechętnie podchodzili do tego, by wiercić w ścianach i zmieniać cokolwiek. W końcu stwierdzili, że jak sama jestem gotowa sobie coś z pokojem zrobić, to mogę to zrobić. Tak więc się na to zdecydowałam, bo ich pomocy pewnie bym się nie doczekała. A chyba liczyli na to, że wezmą mnie na przeczekanie.

Półki na kołkach rozporowych Fischer do betonu

kołki rozporowe do betonu fischerJa byłam tak mocno zdecydowana na te zmiany w pokoju, że nie miałam zamiaru czekać, aż o wszystkim wszyscy zapomną. Nie chciałam do tego dopuścić. Skoro wiedziałam już, że sama będę wszystko zawieszać, to zdecydowałam się na znalezienie jakichś ciekawych, oryginalnych półek na książki, które powodowałyby, że pokój od razu zyskiwałby nowego charakteru. Znalazłam takie przestronne półki przypominające różne zygzaki, a dodatkowo mające miejsca na rośliny. Pomyślałam, że gdyby umieścić tam rośliny pnące, to ładnie wszystko można byłoby zaaranżować. Tata wyjaśnił mi czego potrzebuję, pokazał jak korzystać z wiertarki, itd. Dał mi też kołki rozporowe do betonu Fischer i opisał, do czego służą i dlaczego ich muszę użyć. Chodziło oczywiście o to, by to, co zdecyduje się na ścianie zawiesić, z tej ściany w najbliższym czasie nie spadło. Tata pomógł mi dopasować wiertła do szerokości kołków i pozwolił już resztą się zająć. Pierwszy raz zajmowałam się wierceniem, ale bardzo mi się to spodobało. Skupiłam się na tym, by na pewno w odpowiednich miejscach wywiercić dziury, żeby pasowały one do rozstawu na półkach. Po zrobieniu wszystkich dziur i wkręceniu śrub upewniłam się, że mocno trzymają się one ściany. I faktycznie nie byłam ich w stanie wyciągnąć, cel został spełniony. Zawiesiłam więc półki w wyznaczonych miejscach i rozłożyłam wszystkie książki, jakie miałam. Starczyło mi miejsca na każdy egzemplarz z pozostawieniem trochę przestrzeni na kilka kolejnych książek.

Całość wyglądała dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Po kilku kolejnych dniach udało mi się dokupić odpowiednie rośliny, które miały w przyszłości rozrosnąć się w odpowiedni sposób, by pnąc się akurat po całej długości półek. Rodzice przyznali, że bardzo ładnie mi to wyszło. A tata był ze mnie szczególnie dumny, że sama byłam w stanie to wszystko sobie zorganizować i wykończyć. Chyba stałam się o wiele bardziej samowystarczalna, niż się tego spodziewałam.